Folwark Walencja

Historia Broniewiczów

Jednym z piękniejszych miejsc kazimierskich gór jest Folwark Walencja. Budowlę tę wzniesiono niedawno, jednak kształt wystrój, otoczenie i klimat przenosi nas w romantyczne czasy staropolskich, ziemiańskich majątków. Przechodząc bramę folwarku odbywamy magiczną podróż w czasy i miejsca bliskie sercu Polaków. Staropolski folwark otwiera przed nami swoje podwoje.
Nazwa Walencja nie jest obca mieszkańcom Gór, nie kojarzy się ona wcale z hiszpańskim miastem, ale istniejącym niegdyś folwarkiem. Folwark Walencja, znajdował się na Górach ok. 1,5 km od dzisiejszej Walencji, na tak zwanej Broniewiczyźnie ( okolice dzisiejszej ul Zbożowej i Nadedworce). W roku 1823 Walenty Broniewicz, szlachcic herbu Radwan, zakupił majątek na Górach od niejakiej Agaty Lipidowej.

Nowy majątek od imienia właściciela otrzymał nazwę Walencja. Po zmarłym w 1861 roku Walentym Broniewiczu odziedziczył go Józef Broniewicz. Był on postacią zasłużoną nie tylko miasteczku ale i dla całej ojczyzny. Był bohaterem i powstańcem styczniowym. W jego majątku – Folwarku Walencja w pierwszych dniach powstania mieścił się sztab powstańczy.

Przebywało tam dowództwo oddziału Frankowskiego i Zdanowicza, stąd 1 lutego 1863r wyruszyli w nieszczęśliwą dla siebie powstańczą drogę. Młodszego dziewiętnastoletniego Frankowskiego zaborcy powiesili na szubienicy w miejscu dzisiejszej biblioteki akademickiej UMCS w Lublinie. Józef Broniewicz wyszedł z powstania z życiem, ale i jego nie oszczędził los, był więziony, a Folwark Walencja w ramach zaborczych kar i represji został niemal doszczętnie spalony. Rozpoczęły się złe czasy dla polskiego ziemiaństwa i całego narodu.

Józef Broniewicz spoczywa na parafialnym cmentarzu w Kazimierzu, jego nagrobek jest jedynym z najstarszych znajdujących się pomników.

Broniewicze – Pisulowie – Liszewscy

Józef Broniewicz z żoną Karoliną z Orzechowiczów doczekali się licznego potomstwa, mieli piętnaścioro dzieci. Z Kazimierzem najbardziej związana się ich druga córka – Magdalena. W roku 1853 o rękę dwudziestoletniej Magdaleny poprosił jej sąsiad, starszy o ok. dziewięć lat, Jakub Pisula. Był on zamożnym rolnikiem kazimierskim, miał duży majątek nie miał jednak ani tytułów ani herbu jak jego małżonka. Jakub i Magdalena mieli sześcioro dzieci:
Synowie to: Franciszek i Wacław
Córki to: Aniela, Emilia Konstancja i Leontyna.

Wacław został siłą wcielony do rosyjskiej armii i kilkanaście lat służył i walczył w obcych stronach. Po powrocie do miasteczka dzierżył funkcję wójta Kazimierza, ciesząc się dużym szacunkiem mieszkańców.

Wacław ożenił się z majętna ziemianką z Gór Władysławą z domu Góreckich i razem mieszkali na Górach, aż do swej śmierci. Wacław i Władysława Pisulowie mieli czworo dzieci- dwóch synów Kazimierza i Mieczysława oraz córki Emilię i Wandę. Najstarsza z dzieci Emilia wybrała drogę zakonną, została nawet przełożoną klasztoru w Warszawie. Córka Wanda i synowie Mieczysław i Kazimierz otrzymali w spadku majątki na Górach wraz z wybudowanymi przez ojca domami, które stoją przy ul. Filtrowej do dziś. Na Górach mieszkają potomkowie Wacława Pisuli i wnukowie Mieczysława – Dariusz i Marcin, córka Kazimierza – Hanna, prawnuk Wandy po mężu Góreckiej – Paweł.

Potomkowie Franciszka opuścili rodzinne Góry.
Emilia i Konstancja wyszły za mąż za dwóch braci Pawła i Jana Tarłowskich. Konstancja zwana Pawłową, była osobą o ogromnym poczuciu humoru. Jej zajęciem było prowadzenie pensjonatów na Górach, przez pewien czas prowadziła również młyn. Gdy przekroczyła sześćdziesiątkę i zaczęła podupadać na zdrowiu zrozumiała, że najwyższy czas myśleć o podróży na łono Abrahama. Konstancja zakupiła trumnę i spisała listę gości na tak zwaną „stypę”. Przyszedł także ksiądz z ostatnim sakramentem. Trumnę z obawy przed próchnieniem odnawiała co roku. Dobry Bóg zakpił jednak z poczciwej kobiety dając jej przeszło 100 lat życia. Wnukiem Konstancji był Lech Pietrzak nieżyjący od dziesięciu lat dziennikarz, autor wielu prac poświęconych Kazimierzowi Dolnemu i sympatycznej książki „Prawdy i nie prawdy czyli kazimierskie fakty i legendy”. Córka Ewa i syn Andrzej na stałe mieszkający w Warszawie mają dom w Kazimierzu na Górach ok. 200m od dzisiejszej „Walencji”.

Emilia Tarłowska urodziła czwórkę dzieci lecz na kazimierskich górach pozostała jedynie Zofia, która poślubiła Zygmunta Liszewskiego. Na rodzinnej posesji wznieśli piękny dom, dworek, stojący dokładnie w miejscu dzisiejszej Walencji. Wnuczka Zofii Liszewskiej Beata wraz ze swoim mężem Januszem Kowalskim rozebrali nadszarpnięty zębem czasu dworek i wybudowali na jego miejscu o wiele okazalszy budynek. Nazwano go „Folwarkiem Walencja”. Dom ma wskrzeszać dawne, dobre utracone czasy, kultywować tradycje Liszewskich, Pisulów i Broniewiczów.